Przechodząc z garażu przez moje gniazdo pomyślałem ze może choć na ząb jakąś mała czysta robotkę strzelić. Padło na klakson i nie chodziło tylko o skręcenie paru śrubek. Jak go pozyskałem wieki temu od Maćka B. to kompletnie nie działał i po wielu podejścia uruchomiłem dziada ale i tak nie był głośny. Pomyślałem ze teraz przy okazji skręcania go w nowym wizualnym obliczu zrobię z niego demona. Regulacja śrubka już nic więcej nie dawała. Wziąłem podkładki i po dystansowałem membranę od elektromagnesu. To był klucz. Trąbi jak szalony a na miejscu w ramie wygląda obłędnie. Pod naporem środowiska weteraniarskiego 😉 przyłożył bak z korkiem dla zjary.

20151125_225200 20151125_230734