Podkręciłem szprychy jak również centrowanie na potrzeby dalszego składania zrobiłem. Wybór boberrowych opon był słuszny. Fajna miękka guma łatwo dala się zaaplikować na felgi. Nie czekałem długo by wyobraźnię kształtu maszyny przekuć w rzeczywistość.   Wszystko wskoczyło jak w macice a rzeczywistość stała się spójna z planem. Motor jest tłusty już wygląda na gotowy wygrać wyścig nie zeskakując z podstawki. To nie ma być kolejny wylukrowany pudelek tylko wyrafinowany weteran dla kogoś kto nie wychował się w sterylnych warunkach gdzie mama rozczesywała włoski tatusiowym grzebieniem po sobotniej kąpieli bo w niedziele kościol i ciocia na obiad przychodzi.  Wszystko wskazuje na to ze to się uda.
Spuściłem podnośnik i przystąpiłem do zrobienia przedniego mocowania fotela szofera. Robię go z płaskownika 40×5 który obrobiłem tak by jedna część wskoczyła w specjalną kieszeń w ramie i podfrezowałem pod wypust z gwintem.
Jutro mam skromny plan to skończyć i liczę że będzie jak oryginalne tyle ze hand made.

20160130_111304-1 20160130_142614 20160130_152109 20160130_152120 20160130_152949 20160130_155640