Zrobiłem kranik który przeciekał co ciekawe na zewnątrz. Szczelność wewnętrzna zagwarantowałem już wcześniej. I tak do jego bebechów zawitała nowoczesność. Skórki i inne barachło nie miało sensu. Kupiłem mini oringi i podtoczyłem dwa rowki.. Sprzęgło już dawno poskładanie. Motor wrócił do całokształtu. Przeglądałem maszynę i wypatrzyłem luzy na tylnym kole. Po testach drogowych wszystko się poukładało i pierdoły wychodzą. Rozebrałem tylne koło bo myślałem ze coś się stało z łożyskami. Okazało się ze oska ma o 0.1 mm za mała średnicę względem łożysk czego przy smarze nie dało się odkryć a po jazdach okazało się powodem luźnego osadzenia koła. Jest to zasadniczo problem gorszy niż łożyska. Powinno się ją pokryć chromem technicznym i szlifować pod wymiar ale teraz to byłoby rozbebeszenie laleczki na dłuższy czas i zdanie się na podwykonawców którzy robią najczęściej nogami. Wrzuciłem ja na tokarkę i wymoletowałem na wymiar 19.98 mm. w miejscach pod łożyska. Jest to w zasadzie działanie zbliżone do nabijania ospy jednak o wiele dokładniejsze przez co o wyższej kulturze technicznej. Dorobiłem jeszcze podkładkę dystansująca której brakowało od początku nie była kluczem do testów i teraz nadażyla się okazja na nadrobienia zaległości. Niebawem powracam do prac przy Standard’zie. Przy Bmw zostały kosmetyczne rzeczy a tam są większe wyzwania. Nie ma nic lepszego niż podejmowanie technicznych zadań logicznych postawionych przez dziesiątki lat bytu maszyny i jej przeobrażeń.

20160103_155107 20160103_191845 20160103_192808